28 maja 2014

Prezent


Nie, jeśli myślicie, że to będzie kolejna lista TOP10 prezentów na Dzień Dziecka. Nie będzie to żadna lista i tym razem nie będę niczego polecać.
Wieczorem w niedziele przed zaśnięciem naszedł mnie pewien rodzaj matczynej zadumy. Zaczęłam zastanawiać się czego ja się w ogóle po tym Dniu Matki spodziewam, czego oczekuję. Jak musiałby wyglądać ten dzień żebym mogła go nazwać świętem? Jaki prezent wynagrodziłby mi wszelkie rodzicielskie trudy i docenił mnie jako matkę.

Pomyślałam, że chciałabym tak raz z pompą, z przytupem ten mój dzień świętować. Że może jakiś weekend w SPA, rameczkę ze zdjęciem i wielki bukiet tulipanów. I zasnęłam z tym życzeniem na ustach, lecz spałam krótko, bo moja córka uznała, że Dzień Matki powinien być jak najdłuższy, najefektywniejszy i zacząć się musi dokładnie punkt 5:20.

Dziecko moje obudziło mnie słowami  "Choć pokoiku mamo, chcę bajeczkę!". Myślałam, że z okazji tego dnia przewidziane są dla rodzicielki jakieś fory, taryfy ulgowe albo chociaż happy hours.

No i było dogorywanie  przy "Umi zumi", "Dorze" i "Peppie" czyli innymi słowy dzięki niespotykanej dobroci własnej córki miałam możliwość poznania nowych przygód swoich ulubionych bohaterów porannej telewizji.

Potem praca,a tam siedem godzin minęło zupełnie zwyczajnie. Kiedy styrana wróciłam do domu nie było fajerwerków. Był standardzik, rutyna i chleb powszedni. Na mych policzkach jak co dzień rozgościło się pierdyliard najsłodszych buziaków, uściski małych rączek prawie połamały moje żebra, a w uszach zabrzmiały ukochane przeze mnie słowa "mamo, pomiziaj mnie włoskami" (fetysz Oli, o tym jeszcze nie było). Następnie rytuał zdejmowania skarpetek i podwijania rękawków. I kilkuminutowe łaskotanie moimi rozpuszczonymi włosami jej bosych nóżek, małych rączek przerywane słodkim chichotem.
Zabawa została przerwana się kiedy już fryz mój został doszczętnie zniszczony, a garść moich włosów zakończyła swój tragiczny żywot na podłodze.

Oczywiście dostałam też kwiatka i czekoladki. Ola wykazała się również własną inicjatywę obdarowując mnie kilkoma wyimaginowanymi prezentami, które kazała mi otwierać okazując przy tym dziki zachwyt. A w geście swym hojnym ofiarowała mi miedzy innymi: niewidzialną lalkę, misia, kulkę łóżko, kawę i równie prawdziwy tort. Wszystko pięknie zapakowane w niedostrzegalne dla oka ozdobne pudełeczka poprzewiązywane wielkimi kokardami. Im głośniej krzyczałam z radości i zdziwienia tym ona donioślej się śmiała.

Dziecko moje najdroższe miało też nieskrywaną ochotę władować mi do buzi kilka rozdeptanych okruchów po waflach. Na szczęście kiedy mi je niosła potknęła się o porozrzucane kredki i owe przysmaki wchłonęła otchłań dywanowych włosów. Przyniosła mi za to pogniecioną papierową kartkę A4 z czarnym kwiatem (podobno). I chociaż rzecz przez nią narysowana jak kwiat nie wyglądała wcale. I chociaż narysowana przez nią rzecz bardziej jak węgiel, kominiarz, albo plama smoły wyglądała, to piękna była, bo stworzona specjalnie dla mnie.   

Żeby było jeszcze weselej, miałyśmy wieczór tylko dla siebie. Żadnych blogów, kartkówek i sprawdzianów, bo moje dziecko miało ochotę na babskie ploteczki, wyżeranie truskawek i oglądanie tv. Ola poszła spać o 22:00. To był najdłuższy Dzień Matki w moim życiu i chyba jak dotąd najfajniejszy. Stop, co ja gadam, to nie było nic nadzwyczajnego, takie święta w jej wykonaniu to ja mam codziennie.

A najfajniejszym prezentem była, jest i będzie ona sama.





8 komentarzy:

  1. Za paręnaście lat, będziesz mogła się do spa wybrać razem z córką :) Przyjemne z przyjemnym :) Na pożyteczne będzie czas kiedy indziej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To, że możemy patrzeć jak Nasze dzieci rosną, dojrzewają i są szczęśliwe jest dla mnie największym, najlepszym i najukochańszym prezentem jaki kiedykolwiek mogłam dostać od życia :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo dzień matki, my rodzicielki mamy przez 365 dni w roku :-*

    OdpowiedzUsuń
  4. a co myślisz o zabawkach takich edukacyjno-rozrywkowych ;>?
    nie ukrywam kupuję na bazarkach zabawki i to co w sklepach znajdę czy na sprytnezabawki.pl i tylko na bazarku czasem znajdę a tak to ze sprytnych głónie bo mają dużo tego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oh jakie śliczne zdjęcia! Przeurocza dziewczynka :D Pozazdrościć rodzinki i przepięknych wspomnień :D
    Już się nie mogę doczekać, jak nie będę musiała się martwić że wygasają mi OC z ubezpieczenia InterRisk tylko będę się cieszyć, że córka miała swój pierwszy występ baletowy :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...